Wchodzę
dziś w cmentarną bramę. Obok stoi starszy pan, na ziemi leży
miotła i ścierka. Leży, to leży, przechodzę dalej, ale kątem
oka widzę, że mężczyzna próbuje to podnieść. Wracam – pytam:
pomóc? Zawstydzony mówi: jeśli by pani mogła... Pewnie, że mogę.
A podnosząc zwracam mu uwagę – trzeba prosić – bo inaczej skąd
my będziemy wiedzieli, że potrzebujecie pomocy? Czy młode
pokolenie będzie wiedziało, że ktoś potrzebuje pomocy? No nie
wiem...