Byłam wczoraj na sumie w jednym z kościołów - parafia miejska, nie wiem, jak duża - kościółek niewielki, klimatyczny - jak przystało na fotografa byłam jedną z pierwszych. Potem schodzili się wierni. Proboszcz młody sympatyczny. Jako, że siedziałam w pierwszej wolnej ławce za rodzicami i chrzestnymi nie widziałam tego, co za mną. Dopiero na zdjęciach teraz patrzę. Ławek pustych nie było, ale ci ludzie w ławkach.... to wygląda, jak wycieczka autokarowa z domu seniora:( Nie, że coś mam do domu seniora - ale towarzystwo 80plus i poza kilkoma osobami z gości tego chrztu żadnych młodych ludzi:( Ja wiem, że lato, samo południe, niedziela, ale............................... Poraził mnie ten widok:( Na koniec Mszy podszedł proboszcz, wyjął telefon i mówi: Pani zrobi nam zdjęcie:) - oczywiście z dzieciątkiem i jego rodzicami i chrzestnymi:)
poniedziałek, 29 lipca 2024
sobota, 27 lipca 2024
event
Kompletuję sprzęt na jutrzejsze zdjęcia - chrzest. Jutro bez chrzcin, ale to równie ciekawe imprezy, przez niektórych zwane już eventami (!). Rzadko zdarza się tylko obiad - ja zajmuję się tylko sesją zdjęciową, ale bywa i ponad 100 osób, DJ i zabawa do 1 - 2 w nocy. Ja wiem, że każde wydarzenie rodzinne jest fajną okazją do spotkania, rozmów - i sama zawsze uwielbiałam takie rodzinne spotkania - ale czy każde wydarzenie - szczególnie chrzest czy komunia to event? Nie wiem.
Wczoraj 18-stka - młodzież rzygała po płotach - dobrze, że mam już rozeznanie i w pierwsze 2 godzinki zbieram materiał, później to już działka kamerzysty ;-)
piątek, 26 lipca 2024
można być dla kogoś Aniołem?
Czasem udaje się dać ludziom zarobić - i to jest super. Zaproponowałam koledze rolę drugiego fotografa na weselu - poszedł, kasę wziął, materiał był. Od tamego dnia mówi do mnie: Mój Aniele. W końcu zapytałam - o co chodzi z tym aniołem??? He, ciekawe zdarzenie i zaczyna opowiadać, jak nie miał kasy na opłacenie samochodu i nie miał jej skąd wziąć, mimo nadgodzin w pracy - i wtedy wpada mu tysiąc zł z tego wesela... :)
Ania marzyła o tablecie graficznym - ma fajny styl, fajnie rysuje, jest w technikum graficznym - poprosiłam, by narysowała mi kolorowanki dla dzieci. Narysowała, a ja je...pokazałam innym katechetem i kupili za "co łaska" na swoje lekcje - udało się uzbierać na ten tablet! Radość nie do opisania!:)
Teraz wymyśliłam pracę dla sąsiadki - krawcowa, na emeryturze:( a drzewo musi na zimę kupić... Odkłada, wiadomo - ale teraz musiała zmienić szkła w okularach... Wpadłam na pomysł, że..... będziemy szyć torby! Takie, jakich nikt nie ma! W sumie myślałam przede wszystkim o sobie:) Za groma nie mogę kupić torby i d e a l n e j na moje szkolne dokumentacje, które siłą rzeczy, mimo całej tej elektroniki jednak muszę mieć - musi pomieścić teczkę A4, a najlepiej ze dwie:) kieszeń na telefon i klucze, których nigdy nie mogę znaleźć w tych wielkich shoperkach medeinchina - no i musi być na ramię, co też ciężko znaleźć w tych wszystkich kupnych torbach - albo te uszy długiiiieeee, że po ziemi można ciągnąć, albo krótkie, że w rękę tylko. Nasza będzie idealna:) Znalazłam fajne tkaniny, dziś przyszły suwaki, rzepy i uszy oraz pierwsze tkaninki - nieprzemakalne oczywiście, bo przecież wiosna lato jesień zima - planuję wielosezonówki - no i te nadruki - śliczne, kolorowe, i trwałe! I lekkie, co też przemyślałam, bo moje poprzednie:-/ Podzieliłam się już pomysłem, ucieszyła się bardzoooooo :) I żadnych czerni! Będą kolorowe serduszka, niebieską baletnicę, dziewczynkę z kotem, leniwe pandy, jesienną aurę i niebieskie kwiaty... Czekam niecierpliwie. Dla siebie zamówiłam jakieś stworki - ale tylko dla siebie, bo raczej tego nikt nie kupi:-))))) Na pewno pochwalę się pracą Pani Danusi:)
wtorek, 23 lipca 2024
uśmiech
Klienci u których robię zdjęcia stają się znajomymi, czasem bliskimi znajomymi - bo jak robię tam wszystkie chrzciny i wesela - spotykamy się 5 czy 6 raz z rzędu - to jak w rodzinie:) Smutne jest to, kiedy ktoś umiera:( ale cieszy to, że ktoś się rodzi. Wczoraj Agatka urodziła synka - na weselu bawiliśmy się we wrześniu:)
W piątek bawiłam się na 40-stce - druga impreza w tej rodzinie, już jestem "zaproszona" na komunię w maju. I tak z przypadku - a raczej z polecenia, wchodzę w kolejną rodzinę. Fajne to, bo nikt sie już nie krępuje, wiedzą, że zawsze wyjdą korzystnie - nie pokazuję na zdj żadnych głupich min przy jedzeniu czy elektrowstrząsów po kieliszku;-) Czasem ktoś z gości pyta o cennik, dostępność terminów na swoje imprezy - i tak, z przypadkowego pomysłu stałam się rodzinnym fotografem;-) He, kto by pomyślał:)
Zmarła katechetka - Pani Ewa - 54 lata. Pamiętam ją jeszcze z czasów, gdy zaczynałam - była doradcą katechetycznym, czy coś w tm stylu. Później zrobiła doktorat z katechetyki a potem została dyrektorem liceum. Nie znałam jej tak osobiście, bo...za wysokie progi - no i dokładnie takie mam wspomnienia o niej - taka stonowana mocno, zdystansowana, dopięta na ostatni guzik i NIGDY nie wiedziałam jej, żeby się chociaż uśmiechała - nie mówiąc już o śmianiu się. Załóżmy, że nie było powodów - no, ale bywając na rekolekcjach, różnych szkoleniach czy konferencjach zawsze znajdzie się powód do uśmiechu.... a tu nie, buzia zawsze w ciup. Ale na zdj szkolnych widzę cień uśmiechu, chociaż tyle. Mam nadzieję, że inni mają lepsze wspomnienia:) Uśmiech naprawdę NIC nie kosztuje - a w naszej szarej szkolnej rzeczywistości może działać CUDA:)
poniedziałek, 15 lipca 2024
wstyd
Siedzimy w gronie znajomych - pizza, zimne piwko itd - świętowaliśmy urodziny jednego z nas - i powiedziałam o urodzinach Ewy - dziś też ma 33 urodziny. Ktoś z nas: muszę jej napisać życzenia! Ktoś obok do niego - ale ona nie żyje. Ten ktoś SZOK i NIEDOWIERZANIE. JAK NIE ŻYJE - pyta? Ktoś opowiada, że wypadek miała samochodowy, w barierki wjechała. SŁUCHAM i teraz to ja SZOK - pytam: skąd wiesz? Jej mama pracuje z mamą Ewy i mama tak mówiła, ale szukali tego wypadku i w internecie nie było...
Co to jest PRAWDA? Można było teraz ją powiedzieć - że to nie wypadek, że to samobójstwo i wcale nie samochodem. Z drugiej strony - po co prostować, skoro jej mama tak powiedziała? :(
Wstyd rodzica samobójstwie dziecka :( - odległość z punktu A do punktu B - ponad 100 km, i nagle wszyscy siedzimy przy jednym stole i PRAWDA jest całkiem inna
To drugie samobójstwo tak bliskiej mi osoby - i nieważne, czy minął miesiąc, czy 4 lata - zawsze przy ich grobie budzą się moje sfrustrowane emocje - czy naprawdę ku*** nie było innego wyjścia?!
czwartek, 4 lipca 2024
normy społecznie a wychowanie
Byłam dziś w Biedronce - zwykłe zakupy - byłam tam może z kwadransik - przez cały ten czas darł się dzieciak! Siedział w koszyku, wcale nie taki mały, bo na oko to on z 5 lat miał! Drugi trochę większy, więc pewnie z 7 no i tak się ganiali, darli, potem jeden drugiego w tym koszyku pchał, a tamten się darł - żeby nie było, nie byli tam sami - z r o d z i c a m i, albo w sumie nie wiem z kim - ale dwójka ich była, młodzi ludzie - załóżmy, że to r o d z i c e. Nie wiem, czy naprawdę już nie panują żadne n o r m y?! W sklepie, w aptece, w urzędzie, kinie, kościele? Oczywiście nikt im nie zwrócił uwagi, no ja też! Ale zirytowało mnie to strasznie! Mam wakacyjną alergię widać na "dzieci" :-/ Nie, nie mam! Bo tysiąc innych dzieci i ich rodziców mówiło mi w tej Biedronce "dzień dobry" - ale te wrzeszczące, wrrrrrrrrr. Ja rozumiem maluszki, które płaczą, czy krzyczą - nie rozumieją, ale takie duże to już powinny wiedzieć, jak gdzie się zachować:-/
wtorek, 2 lipca 2024
dylematy codzienności
Ostatni egzamin/test - i wakacje! Mam nadzieję dziś skończyć II semestr kolejnej podyplomówki - zostanie na październik semestr III i pisanie pracy, ale też i praktyki - nie ogarnęłam już tego. Dokumenty do szkoły złożyłam, mam zgodę dyrekcji (w szkole, gdzie obecnie pracuję - pani dyrektor była bardzo zadowolona z mojego rozwoju) - i pewnie bym to zrobiła, no ale już zabrakło czasu - kiedyś nie miałam tylu głupot na głowie, wychowawstwo zajmuje mi zdecydowanie za dużo czasu :-/ Jeszcze w poniedziałek miałam tel od rodzica, tel od dyrekcji - w sprawie dzieci, a to, że piszą ciągle coś - to...chyba norma. W wakacje, hmm? Ale, zawsze odpisuję. Jeszcze - 2 tydzień mija wakacji? - a ja jeszcze się nie oderwałam od tego - wrrrr... Nauczyciele pewnie wiedzą o co chodzi - ile czasu trzeba, żeby oczyścić umysł od szkoły? Bo fizycznie to już bajkaaaaa - i głowa nie boli, i sił więcej - czas na jedzenie, picie i toaletę:)
Dziś oddałam kolejne zlecenie zdjęć - ludziki bardzo zadowolone. Jeszcze do oddania zostały zdj ślubne - fajne, jak z okładekgazet - mam nadzieję, że im się spodobają - i to tyle narazie... Nie wiem, czy nie zakończy się tym moja fotokariera... To, co odwaliłam ostatnio to.... zapowiada kres przygody! 3 lata na rynku, tyle fajnych ludzi, ciekawych zleceń no i to jedno........ No zobaczymy - może nic mi nie zrobią, ale ja bym.......zabiła!!!! Ujć..
A lato w pełni - ogórki, pomidory, w ogródku mięta, meliska, kwiatki. W końcu mam też czas na książki. Teraz kończę jakąś książeczkę kupioną z pół roku temu, bo przecież nie było czasu, żeby nawet zacząć. Autorkę poniosła fantazja, wczoraj do godz. 1.30 czytałam, żeby rozwikłać zagadkę! XD NIGDY nie zaglądam na koniec ksiązki, więc czekałam:) Zostało jeszcze ze 100 stron, więc pewnie jeszcze się wiele wydarzy:) A, tytuł: Sekret zegarmistrza.
Któregoś dnia był Dzień Psa. Ludziska chwailili się swoimi kundlami. I przyszło mi na myśl, co bym zrobiła, gdybym miała psa - i opcję własnej śmierci - rak czy takie tam - co bym zrobiła: wolałabym oddać komuś tego psa, czy uśpić go i sama umrzeć - żeby nie musiał tęsknić i cierpieć:( Poniosło mnie po całościiiii XD U mnie - 2 psiaki, obie znajdy. U siąsiadów 4 psiaki - 2 znajdy. Więc wiem, jak zachowują się takie porzucone psiaki:((((( Straszne, jak ciężko je wyleczyć z tęsknoty za ich panem :(
No nic, biorę się dalej za studia...